Jantarowe Pudle - Krystyna Kamińska

historia  » Jantarowe Pudle - Krystyna Kamińska

Ogi ma już 13 lat. Zachowuje się jak rezydentka, lubi dużo jeść. chętnie posypia. Interweniuje. gdy nie podoba się jej zachowanie maluchów, a one zawsze ją słuchają. ¦liczna kiedyś była. Występowała na dziesiątkach wystaw, zawsze dumna ze swojej urody. Zdobyła mnóstwo medali. Żeby jej zapewnić upatrzonego męża z Czechosłowacji, państwo musieli wykupić wczasy dla trzech osób w Bułgarii. Bo w okresie stanu wojennego jeżdżenie z suka, na amory do Pragi wydawało się służbom granicznym mało wiarygodnym uzasadnieniem starań o paszport. Więc wymyślili te wczasy w Bułgarii i do wybrańca Ogusię doprowadzili.

Od Ogi zaczęło się to pudlowe szaleństwo państwa Aliny i Michała Hajdaszów z Kostrzyna. Dziś w ich domu przebywa jedenaście miniaturowych pudli morelowych, z gatunku zwanego przez hodowców apricot.(...)Pani Alina postanowiła wrócić do wspomnień z dzieciństwa, do psów. Wprawdzie w rodzinnym domu królowały psy myśliwskie, ale jej spodobała się suczka - pudelek – miniaturka o niespotykanym kolorze. To była właśnie Ogi. Ten. kto zamierza prowadzić hodowlę, musi zaproponować trzy jej nazwy. a w Związku Krynologicznym zapada ostateczna decyzja. Pani Alina uznała, że kolor jej piesków zbliżony jest do bursztynu, czyli jantaru, a że bardzo lubi muzykę, właśnie z terminologii muzycznej wzięła określenie ..fuga", niosące wiele zmienności. Zapomniała tylko, że to również termin budowlany. "Jantarowa fuga” ogromnie się spodobała w Warszawie i tak została zapisana w rejestrze hodowli psów rasowych. Niebawem kostrzyńska hodowla państwa Hajdaszów siała się najlepsza, hodowlą pudli apricotów w Polsce.

Denny ze Zimniku urodził się w Czechach, ale szybko zadomowił się w Jantarowej Fudze. Mimo wielokrotnie udowodnionej męskości jest delikatny, subtelny, po prostu maminsynek. Nigdy nie lubił wystaw. A przecież został uznany za najlepszego psa z apricotów w konkurencji „reproduktor i jego potomstwo" na wystawie  w Poznaniu w 1991 r., zaś jego sześć córek, które także wtedy prezentowały swoją urodę, zdobyto sześć ocen doskonałych, sześć medali, tytuły ..zwycięzca klubu", ..klubowy zwycięzca młodzieży", "zwycięzca wystawy" i inne pomniejsze, na które już nie zwraca się uwagi.

Udział w wystawach działa jak narkotyk. Oczywiście aby hodowla uzyskiwała dobre potomstwo, musi mieć odpowiedniego reproduktora. Ale to nie wszystko. Bo można mieć najpiękniejszego psa, a nie dostać medalu. Bardzo dużo zależy od jego psychiki, od odporności na stresy, od chęci podobania się innym. Hodowca musi nauczyć pieska należytej prezencji. Jak to robi - to jego tajemnica. Pani Alina ma w tym zakresie duże osiągnięcia, a przecież i j ej się zdarza, że maleństwo zamiast filuternie podnieść ogon do góry, zwyczajnie zwiesi go jak byle kundel. I po medalach. Trzeba być na bieżąco z pudIową modą i odpowiednio je strzyc. Teraz na pewno nie zdobyłby medalu pudel ostrzyżony „na lwa", jak było modne jeszcze pięć lat temu. To cała sztuka umiejętnie dobrać długości sierści, jej skręt i kierunek ułożenia do ciała pieska, by wydobyć jego walory a zatuszować ewentualne braki. Przed wystawą każdy piesek jest kilka dni z rzędu dobrze szorowany, choć żaden tego nie lubi. Potem zawija się go w ręcznik i kolejno wyciąga pasemka włosów, by je szybko suszyć pod ciepłym strumieniem powietrza z suszarki. W tym samym czasie należy włosy rozprostowywać. To także nie jest lubiane przez pieski. Ale pani Alina zawsze im wytłumaczy, że to dla ich dobra. Dla medalu.

Halama bardzo wcześnie wybielała, straciła ten cudowny koloryt dojrzałego zboża, który stanowi podstawowy walor apricotów. Ale jest doskonałą matką. dla wszystkich sympatycznym przytulakiem. Ona najbardziej kocha kotkę, która też jest pełnoprawnym członkiem tej rodziny. Haga z miejsca zdobyła wszystkie możliwe tytuły: "zwycięstwo klubu", "najlepsza z najlepszych", wygrywała z championami całej Europy obecnie jest ukochaną "sunią" pana. On pozwala jej spać nawet na swojej głowie, a ona na każdym kroku okazuje mi bardzo dużo miłości. Akio ze Starocnej Trnavy w Czechach jest kolejnym męskim nabytkiem. Odznacza się doskonałą głową, rewelacyjną szatą, idealnymi proporcjami zrównoważoną psychiką. Już u progu kariery zdobył wszystkie tytuły. To ukochany pies pani. Ma prawo nawet spać w jej łóżku.

Pieski dostają jako podstawowe pożywienie mięso wołowe, które stanowi 70 proc. porcji, z dodatkiem kaszy, jarzyn, także środków uzupełniających w rodzaju zagranicznych przypraw. „Od święta" trafiają się im ulubione serduszka lub flaczki. Zajadają się także gotowymi kabanoskami przeznaczonymi specjalnie dla psów. Pani kupuje im od czasu do czasu biszkopciki, herbatniki, a nawet ciasteczka dla piesków. Nigdy nie dostają czekolady ani żadnych słodyczy. Starsze psy lubią kawałki banana lub jabłka. Oczywiście porcje jedzenia są odpowiednio określone dla każdego. Te, które występują na konkursach, muszą dbać o linię i nie ma mowy, by dostał więcej niż przewidują podstawowe normy. Starsze psy mogą już jeść ponad miarę.

Inez na każdej wystawie chodzi jak marzenie i zdobywa medale zostawiając konkurentki w przedbiegach. To wzorzec rasy. Jej niedawno sprzedane siedem szczeniąt o mało nie stało się powodem ostrych sporów. Chętnych było zdecydowanie więcej niż piesków.

Krystyna Kamińska (Magazyn Gorzowski ’94)

Facebook